Dziewczyny, przedstawiam mój KWC! Zdecydowany nr 1 wśród szamponów z
serii GP, a już na pewno pierwszy wśród wszystkich moich szamponów, za zawrotną
sumę 7 zł!
![]() |
foto: internet |
Szampon jest w klasycznej buteleczce Green
Pharmacy, ciemnej, lekko postarzanej. Pięknie pachnie – naprawdę czuć rumianek!
Jest wydajny, nie trzeba go wylać nie wiadomo ile by umyć włosy do łopatek.
Pieni się lepiej niż jego pokrzywowy i dziegciowy koledzy, a włosy po nim…
Bajka. Nie wypadają prawie wcale, są bardzo miękkie, gładkie i podatne na
układanie. Włosy po jego zastosowaniu są lekko porowate – jednak wystarczy
odrobina odżywki i problem znika. Szampon nie obciąża włosów i lekko je unosi u
nasady, a co najlepsze! Włosy po 3 dniach (specjalnie je przetrzymałam chociaż
myję co drugi dzień, bo chciałam sprawdzić jak sobie radzi) nadal są ŚWIEŻE! Włosy
wydają się być naprawdę zdrowe, nawilżone i odbudowane.
Fotografia jest z internetu tylko dlatego, że sama zużyłam już cały i niestety zapomniałam zrobić zdjęcia przed wyrzuceniem butelki... Ale wiem jedno – do tego wrócę
na pewno.
Skład. No cóż… Ok. W składzie są trzy czerwone kwaraciki. Ale wiecie
co? W porównaniu z szamponami, których pełno na półkach sklepowych z jeszcze
bardziej „czerwonym” składem, ten naprawdę działa, a nie tylko ładnie się
pieni. Absolutnie mój hit wśród szamponów!
Zostały mi na półce jeszcze 2 szampony GP
które czekają na rozpoczęcie testowania, tak więc chyba ta seria będzie mieć
najwięcej opinii :)