Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka do włosów. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 września 2013

Garnier Ultra Doux siła 5 roślin odżywka nadająca witalność

Oto odżywka, którą zakupiłam w promocji w Rossmanie za 6,99 zł. Nie oczekiwałam cudów, bo osobiście nie przepadam za odżywkami – wolę maski, po nich efekt na włosach da się zauważyć. A jak się sprawdziła ta garnierowska? Zapraszam do przeczytania :)
foto: internet
Siła 5 roślin:
- zielona herbata to znane źródło witalności,
- cytryna o właściwościach nadających blask,
- eukaliptus znany z właściwości odświeżających,
- pokrzywa znana z właściwości ograniczających wydzielanie serum, jako źródło lekkości,
- werbena słynna z właściwości zmiękczających i łagodzących. (za: wizaz.pl)

Odżywka jest zamknięta w zielonym opakowaniu, otwieranym zatrzaskiem. Plus jest taki, że nawet pomimo mokrych rąk można ją otworzyć bez problemu. Opakowanie jest lekko przezroczyste, a więc widzimy, ile odżywki pozostało w butelce (w mojej, jak widać po fotce z neta, pustki ;)) Konsystencja jest w sam raz – nie jest ani gęsta, ani na tyle rzadka, by spływać z włosów. I do tego ten piękny, ziołowo – cytrynowo - pokrzywowy zapach! <3
A efekty? Są! I to jak najlepsze. Tak jak obiecał producent – nie obciąża włosów, po jej aplikacji są błyszczące, delikatne, sypkie (ale nie spuszone) i ślicznie pachnące, a zapach utrzymuje się do następnego dnia. Do tego rozczesują się jak marzenie. Czy są jakoś specjalnie nawilżone i odżywione? Nawilżone raczej tak, co do odżywienia to nie jestem do tego aż tak przekonana. To nadal tylko odżywka, nakładana na krótko. A od odżywki – czegóż chcieć więcej? :)

wtorek, 7 maja 2013

Balsam do włosów zniszczonych, łamliwych i osłabionych Green Pharmacy pokrzywa zwyczajna



Kupiłam go zachęcona dobrym działaniem szamponu pokrzywowego z tej serii. Koszt to ok. 7 zł, a więc nie są to jakieś wielkie pieniądze. Odżywka wg producenta ma szybko regenerować włosy, wzmacniać je, nawilżać i odżywiać. No i przede wszystkim – zapewniać im wszystko co niezbędne do intensywnego wzrostu oraz ułatwiać rozczesywanie. A jak było w rzeczywistości? Przeczytajcie.



Balsam zamknięto w butelce bardzo podobnej do szamponu. Brązowa, lekko przezroczysta, stylizowana na starą. Balsam ma biały kolor i lekko ziołowy zapach, który nie utrzymuje się na włosach. Konsystencja jest lekko „wodnista” (nie jest gęsty), ale pomimo wszystko jest wydajny. Stosowałam go 2 tygodnie za każdym razem, gdy myłam włosy, żeby recenzja była jak najbardziej prawdziwa. Co mogę o niej powiedzieć? Na pewno włosy są puszyste i sypkie (końcówki niestety trochę się „puszą”, więc trzeba na nie zaaplikować jakiś olejek). Nie obciąża włosów, ale nie rozczesują się po nim dobrze – konieczny jest jakiś produkt w spray’u, który nam to ułatwi. Odżywianie – myślę, że na swój sposób działa; włosy są błyszczące i wyglądają zdrowo. No ale niestety – tylko wyglądają, i to piewszego dnia, drugiego wrażenie zanika. Więc to chyba tylko chwilowy efekt… Czy przyspiesza porost? Tego nie jestem pewna. Ostatnio moje włosy „ruszyły z kopyta”, ale to może być efekt wiosny i wielu, wielu innych czynników (m.in. olejowania czy suplementów diety).
Co do analizy składu – nie jest zachęcający. Jeden konserwant i jeden surfactant zaznaczony dwoma czerwonymi kwadratami (halo, halo panie producencie? To ma być ta „sama natura”? Coś tu jest nie tak!). Cóż, nie zachęca to mnie do jej używania, oj nie…
I najważniejsze pytanie – czy do niej wrócę? Hm, chyba nie. Nie jest zła, ale puszenie, rozczesywanie i skład psują dobre wrażenie… Zobaczę jakie będą efekty po jej zużyciu i wtedy podejmę ostateczną decyzję.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Maska do włosów Herbal Essences Szczęśliwe zakończenia



Dziś chciałabym Wam przedstawić jedną z najfajniejszych masek do włosów na jakie trafiłam. To Herbal Essences szczęśliwe zakończenia z ekstraktem z czerwonych malin i jedwabiu. Niestety – nie jest do dostania w Rossmannie, w Naturze również jej nie widziałam. Ja trafiłam na nią w wakacje w supermarkecie (L’eclerc, Kaufland – w tych na 100% je widziałam), na dodatek w promocji, za 11,99 zł. (Bez promocji to koszt ok. 15 – 16 zł) Kupiłam wtedy trzy opakowania i na razie mam zapas :D



Opakowanie to czerwony odkręcany słoiczek, który kryje maskę w kolorze różowym, o cudownym malinowym zapachu. Zakochałam się w niej od pierwszego powąchania, a już po pierwszym użyciu ślubowałam jej wierność ;) Maska jest mało wydajna – niestety. Chociaż może to tylko moje subiektywne zdanie, bo moje końce „piją” dużo odżywek i dlatego sporo jej nakładam. Nie zastosowałam jej tak, jak zaleca producent, na parę minut, tylko na całą godzinę pod czepek i ręcznik – moje włosy są na tyle chłonne, że muszę im dać chociaż pół godziny na „wypicie”.
A teraz przejdźmy do efektów: po jej użyciu włosy są po prostu cudowne: miękkie i śliskie, ładnie nawilżone. Końcówki się nie puszą, a włosy lekko rozczesują. Maska nie obciąża ich – nie zauważyłam żeby były przyklapnięte czy przetłuszczone. Przy okazji delikatnie nabłyszcza – jak dla mnie ideał! Nie stosuję jej często – ok. raz na tydzień/dwa, bo boję się, że włosy mi się do niej przyzwyczają. Jak na razie – z dobrym skutkiem, bo zużyłam już półtora słoiczka i efekty nadal są widoczne :)
Co do analizy składów – dziękuję za długi i wyczerpujący moje wątpliwości komentarz pod postem o szamponie od osoby Anonimowej – strona http://www.cosdna.com/eng/ingredients.php/ stała się jedną z moich ulubionych i wiem już, że dziś opisana odżywka z herbala ma 3 konserwanty (preservative), które zostały zaznaczone jako czerwony kwadracik – a więc są szkodliwe. Moim zdaniem 3 negatywy na 11 składników zielonych (!) i kilka żółtych to i tak niezły wynik, zważywszy na jego naprawdę fajne działanie na moje włosy.
A Wy? Próbowałyście już kosmetyki herbal essences? Jak na Was działają?

wtorek, 19 marca 2013

L’BIOTICA BIOVAX dwufazowa odżywka bez spłukiwania do włosów słabych ze skłonnością do wypadania



Moja ulubiona odżywka bez spłukiwania, kosztuje ok. 19 zł bez promocji (w promocji ok. 14 – 15). To, co Biovax robi z moimi włosami, to cud :) 

Zacznijmy od tego, co wg producenta jest zawarte w 150ml buteleczce :) 

I FAZA - REGENERUJĄCA oparta na PANTHENOLU (prowitamina B5) - działa na wewnętrzną strukturę włosów, skutecznie je regenerując. Utrwala keratynę w łuskach włosów, dzięki czemu stają się one zdrowsze oraz pełne blasku. Wpływa łagodząco i odżywczo na skórę głowy, wzmacniając cebulki włosów, co zapewnia im właściwy wzrost.
II FAZA - WZMACNIAJĄCA oparta na JEDWABIU I EKSTRAKCIE Z ALOE VERA - wzmacnia włosy oraz skutecznie zmniejsza ich łamliwość działając na ich zewnętrzną warstwę. Reperuje i zamyka rozdwojone końcówki. Wygładza włosy i zapobiega ich elektryzowaniu. Nadaje im jedwabisty połysk i miękkość. Intensywnie odżywia włosy, chroniąc przed nadmiernym wypadaniem. Nie wymaga spłukiwania.
Nie zawiera parabenów, SLS, SLES, glicolu propylenowego.

Odżywka niezmieszana
Zmieszana odżywka
















  

Odżywka składa się z dwóch „warstw” – regenerującej (biała „pianka” na górze) i wzmacniającej (zielony płyn na dole). Przed użyciem wstrząsnąć ;)

Tyle tytułem wstępu. A jak jest naprawdę? Umyłam włosy moim pokrzywowym szamponem, odżywki nałożyłam tyle, co zwykle, a potem osuszyłam włosy ręcznikiem i użyłam Biowaxa. Na pewno ma plus za wygodną aplikację w „psikaczu”. Zapach jest dość specyficzny, lekko słodkawy – mi osobiście się podobał ale domyślam się, że kilku osobom może przeszkadzać i „mulić”. Włosy rozczesywały się po niej jak marzenie, wypadło mi może z 5 włosków! Za to podłapała ogromnego plusa. Czy wzmacnia włosy? Hm, nie jestem przekonana. Mam mocniejsze włosy ale już od ponad pół roku używam regularnie masek z Biovaxa i chyba to głównie nim zawdzięczam ten stan, a ta odżywka może co najwyżej „wspomóc” swoje koleżanki z tej samej firmy. Moje włosy po użyciu tego spray’u są jedwabiście gładkie i miłe w dotyku, nie elektryzują się i ładnie układają. Wydają się być nawilżone, ale nie przeciążone, co w przypadku moich przetłuszczających się u nasady włosów jest dość trudne do osiągnięcia. Łuski włosów są zamknięte, a końcówki gładkie. Jak dla mnie jest dość wydajna – szału nie ma pod tym względem, ale mam cienkie włosy i sięgają obecnie tylko do łopatek więc nie muszę dużo „psikać”, ale myślę posiadaczki gęstej i długiej czupryny mogłyby narzekać na wydajność.
I teraz zasadnicza kwestia – czy włosy po niej rzeczywiście mniej wypadają. Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Zastosowałam ją „próbnie” dwa razy z odżywką z Garniera, a obecnie stosuję w „pakiecie” z maską opisaną w poprzednim poście, również do włosów słabych z tendencją do wypadania. Ten pakiet sprawdza mi się idealnie – włosów wypada mi naprawdę ze 3 na krzyż, a w zeszłym roku o tej porze roku (marzec – kwiecień) wyjmowałam z sitka po myciu garść włosów. Ta seria naprawdę dobrze działa i z ręką na sercu mogę polecić ją każdemu, kto ma problemy z wypadaniem włosów, chociaż osobiście radzę zacząć od maski, bo spray, chociaż skuteczny, to sam raczej cudów nie zdziała. 
P.S. W promocji z tą odżywką otrzymujemy saszetkę maski BIOVAX z tej samej serii :) Tak więc można wypróbować od razu "w pakiecie", do czego Was zachęcam!

czwartek, 14 marca 2013

L’BIOTICA BIOVAX maska do włosów słabych, ze skłonnością do wypadania



Wybaczcie długą nieobecność - była spowodowana awarią komputera. Mam nadzieję, że mój staruszek już nie nawali ;)
Dziś chciałabym Wam przedstawić moją przyjaciółkę z Biovax :) To moja druga odżywka – maska Biovaxa i jestem z niej bardzo, bardzo zadowolona.
Pierwsza była do włosów blond, skończyła mi się w grudniu – odżywiała podobnie do tej, a włosy po niej miałam jakby lekko rozjaśnione (pewnie przez ekstrakt z cytryny, chociaż słonko w lato też pewnie robiło swoje), ale czy do niej powrócę to nie wiem. Biovax ma tyle innych świetnych odżywek, że najpierw muszę wypróbować inne żeby określić, którą pokocham całym serduchem, tak na 100% ;)
Drugą na mojej liście była odżywka do włosów słabych, z tendencją do wypadania. Był okres czasu, że wypadały mi one garściami. Gdy zaczęłam po myciu wyjmować je z odpływu i uzbierała się ich garść, przestraszyłam się nie na żarty. Pierwsze co to poszukałam w aptece jakiegoś suplementu na ich wzmocnienie – ale o tym w innym poście. Po drugie poradziłam się znajomej fryzjerki, co z tym fantem zrobić – poleciła mi serię Biovax. I tak trafiłam do apteki i wynalazłam na półce tę oto maskę. Była w promocji – za 500 ml zapłaciłam 24 złote. 


Opakowanie to duży słoik, z przykrywką. Odżywka ta jest gęsta, w kolorze lodów pistacjowych i bardzo przyjemnie pachnie migdałami. Był do niej dodany czepek tzw. „termocap”, więc od razu zaczęłam kurację. Umyłam włosy, osuszyłam ręcznikiem i zaaplikowałam odżywkę – maskę na całe włosy (nie pomijając wmasowania jej w skórę głowy). Potem założyłam czepek, owinęłam głowę ręcznikiem i zajęłam się swoimi sprawami. Po około godzinie poszłam spłukać włosy. Pierwsze co mnie uderzyło to ciepełko, które aż biło od moich włosów. Drugie co zaobserwowałam to ich miękkość i gładkość. Jeszcze nie spotkałam maski bez SLS, SLES i innej chemii, po której miałabym tak cudowne włosy. Osuszyłam je i rozczesałam – poszło jak po maśle. Włosy były aksamitne i miękkie, wręcz same się układały, a nie były ani trochę obciążone ani napuszone. Po ok. 5 użyciach (zwykle trzymałam odżywkę w cieple godzinę czy dwie, a raz zdarzyło mi się o niej zapomnieć i zmyłam ją dopiero po 4!) mogłam śmiało powiedzieć, że naprawdę działa. Włosów wypadało mi zdecydowanie mniej, a obecnie (po 2 miesiącach używania) to naprawdę przysłowiowe 3 włosy na krzyż. Włosy po ponad półrocznej kuracji Biovaxem są naprawdę mocniejsze i zdrowsze. Pomimo średnio przyjaznych opinii w Internecie ja śmiało polecam ją wszystkim, którzy jeszcze nie próbowali. Ja natomiast kiedy tylko wykończę to dość duże opakowanie, zamierzam znowu kupić jakąś maskę z tej serii – jaką, sama jeszcze nie wiem, bo wybór jest przeogromny a po zastosowaniu dwóch wiem na pewno, że chyba każda z nich będzie działać :)